Ojciec wielkiego Dzieła
 
Hiszpański kapłan św. Josemaria Escriva de Balaguer to jedna z najwybitniejszych postaci Kościoła XX w. W swoim życiu wielokrotnie doznał szczególnej interwencji Bożej. Był wciąż otwarty na Bożą łaskę i kiedy zrozumiał, czego chce od niego Bóg, nie zawahał się "wypłynąć na głębię". W 1928 roku założył Opus Dei - Dzieło Boże.
    Urodził się 9 stycznia 1902 r. w Barbastro. Niemal od samego początku jego życie wiązało się z krzyżem. Jako dwuletnie dziecko poważnie zachorował, groziła mu śmierć. Jego matka błagała wówczas Matkę Bożą z Torreciudad, by wstawiła się za jej dzieckiem u swego Syna. Choć po ludzku sądząc nie było na to szans, chłopiec niespodziewanie wyzdrowiał.

   Jego dalsze życie także nie było usłane różami. Jako dziecko Josemaria przeżył śmierć trzech sióstr, a także bankructwo swojego ojca, który miał sklep tekstylny i niewielką fabrykę czekolady. Zubożała rodzina musiała "spakować walizki" i w poszukiwaniu pracy przeprowadzić się do Logrono.

 
Św. Josemaria jako kleryk w seminarium w Saragossie. Rok 1922

    Fot. arch. Opus Dei

Ślady do Boga
    Niedługo potem nastoletni chłopiec podjął decyzję o wstąpieniu do seminarium w Logrono. Decyzję tę poprzedziło znamienne wydarzenie. Pewnego grudniowego dnia 1917 r. piętnastoletni Josemaria szedł jak co dzień do szkoły. Nagle na białej, pełnej śniegu ścieżce zauważył ślady bosych stóp człowieka, a w oddali dojrzał mnicha, który je pozostawił - karmelitę o. Jose Miguela. Trop wiódł do klasztoru. Młody chłopiec odczytał to jako znak: musi iść po śladach, które zawiodą go do Boga. Poczuł wtedy, że Bóg chce od niego czegoś więcej, czegoś nadzwyczajnego...

    Chłopiec nie wahał się i wstąpił do seminarium - najpierw w Logrono, a potem przeniósł się do Saragossy. Swoje powołanie traktował bardzo poważnie. Czytał dzieła mistyków, wiele czasu spędzał na rozmowie z Panem Bogiem. Widząc jego pobożność koledzy nazwali go "różą mistyczną".

Jerozolimski osiołek
    Dużym przeżyciem dla Josemarii Escrivy były święcenia kapłańskie, które otrzymał 28 marca 1925 r. Jego pierwszą placówką była wieś Perdiguery, gdzie pełnił posługę proboszcza. Młody kapłan szybko powrócił jednak do Saragossy i został tam kapelanem w kościele św. Piotra Nolasco. Dwa lata później wyjechał do Madrytu, gdzie kończył studia i pisał doktorat.

    Choć był człowiekiem nieprzeciętnym i bardzo zdolnym, w wielkiej pokorze widział siebie jako mizernego osiołka, na którym Chrystus triumfalnie wjechał do Jerozolimy.

Dzieło Boże
    Właśnie w Madrycie 2 października 1925 r. miało miejsce niezwykle ważne wydarzenie, które zaważyło na całym późniejszym życiu ks. Josemarii Escrivy. "Boże, czego pragniesz ode mnie?" - zapytał podczas rekolekcji odprawianych w centralnym domu lazarystów i nie czekał długo na Bożą odpowiedź. Oczyma duszy zobaczył organizację, w której ludzie z różnych stanów i zawodów dążyliby do świętości poprzez wypełnianie codziennych obowiązków, poprzez pracę, apostolstwo i promieniowanie wiarą w swoim środowisku, w łączności z Bogiem poprzez modlitwę i korzystanie z Sakramentów świętych. Tak narodziło się Opus Dei.
Praca, praca i jeszcze raz praca
    Założyciel Dzieła Bożego rzucił się w wir pracy. Starał się zaangażować jak najwięcej ludzi, dlatego ciągle spotykał się ze studentami i osobami z różnych środowisk. Organizował spotkania formacyjne, dni skupienia oraz zebrania. Dzięki wielkiemu wysiłkowi udało mu się skupić wokół idei Opus Dei grupę przyjaciół, która chciała żyć pełnią chrześcijańskiego życia. Początkowo założyciel widział Opus Dei jako organizację tylko dla mężczyzn, później jednak zrozumiał, że powinny w nim uczestniczyć także kobiety.

    Dla swoich dzieci duchowych wydał książkę pt. "Droga". Wkrótce pozycja ta stała się światowym bestsellerem. Do dziś została przetłumaczona na ponad 40 języków i wydana w nakładzie 4 milionów egzemplarzy!

Wojna domowa
    Rok 1936 był bardzo trudny dla Hiszpanów - wybuchła wojna domowa a komunistyczne bojówki rozpoczęły masakrę duchownych. Ks. Escriva musiał się ukrywać. Bardzo przeżywał to, że nie mógł oficjalnie odprawiać Mszy św. Kilka razy tylko cud sprawił, że nie został złapany przez komunistów. Przez cały czas jednak nieustannie pracował: odprawiał w tajemnicy Eucharystię, odwiedzał chorych, roznosił Wiatyk. Choć groziła mu za to śmierć, prowadził ofiarne życie księdza.

   W listopadzie 1937 r. opuścił Madryt i przedostał się do Andory. Wreszcie bez strachu, tajemnic, mógł odprawić oficjalną Mszę św.

   Dopiero w maju 1939 r. mógł powrócić do wyzwolonego Madrytu. Wkrótce potem rozpoczęły działalność dwie sekcje Opus Dei: męska i żeńska. Nie trzeba było długo czekać na kolejny cios. W 1940 r. pojawiły się plotki, że Opus Dei jest gałęzią masonerii. Wrogów udało się jednak pokonać. Biskupi znali bowiem cele Dzieła Bożego oraz wielką pobożność Założyciela. 19 marca 1941 r. biskup Madrytu zatwierdził Opus Dei jako pobożne zgromadzenie.

 
Na spotkaniu z rolnikami w Meksyku w 1970 r.

    Fot. arch. Opus Dei

Opus Dei dziś
    Po II wojnie światowej - dzięki wielkiemu zaangażowaniu Założyciela i jego licznym podróżom - Dzieło zaczęło rozprzestrzeniać się po całym świecie. W 1948 r. w Rzymie powstał międzynarodowy ośrodek formacyjny - Rzymskie Kolegium Świętego Krzyża. Dwa lata później ustalono, że do Opus Dei mogą wstępować także małżonkowie. Ojciec - bo tak wszyscy nazywali ks. Escrivę - pracował na wielu frontach. Do ostatnich chwil życia żywił pragnienie, by jak najwięcej ludzi doprowadzić do Boga. Odszedł do Pana 26 czerwca 1975 r. 17 maja 1992 r. Jan Paweł II na wypełnionym po brzegi Placu św. Piotra, spełniając prośbę ponad jednej trzeciej biskupów świata, beatyfikował ks. Josemarię Escrivę. Dziesięć lat później, 6 października, odbyła się kanonizacja Założyciela Opus Dei.

    Małgorzata Pabis

  
  polecamy   Tygodnik Rodzin Katolickich ŹRÓDŁO Miesiecznik Rodzin Katolickich Nasza Arka Tygodnik Młodzieży Katolickiej DROGA DOMINIK - Tygodnik dla dzieci Tygodnik dla najmłodszych JAŚ Służba Życiu
© 2004 Kraków Wydawnictwo AZ sp. z o.o.
Grafika: Piotr Warisch; Webmasters: Jan i Wojciech Dulińscy
 
  nr 6
czerwiec
2007
 
 
   
   
Numer bieżący
 
Redakcja serdecznie dziękuje za pomoc w przygotowaniu numeru: ks. prałatowi Piotrowi Prieto, Andrzejowi Bolewskiemu oraz Józefowi Ginterowi z Opus Dei, Hubertowi Wołącewiczowi i innym dobrym ludziom z "Dobrego Magazynu" a także dr. hab. Andrzejowi Urbanikowi ze Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie.
 
 w numerze 
 
-Uświęcanie codzienności
-Ojciec wielkiego Dzieła
-"Poznałem świętego"
-Wyglądała jak trup
-Uleczone dłonie
-Stało się!
-"Cudowny" obrazek
-Wiara to nie kapelusz
-To musiał być cud
-Siła modlitwy i owoce dobrych czynów
-Modlitwa