"Cudowny" obrazek
 
W 1994 roku 17-letnia Helena Katty z peruwiańskiej miejscowości Piura ciężko zachorowała. Pewnego dnia zaczęło dokuczać jej swędzenie nogi. Dostrzegła na niej wiele czerwonych punkcików. Krwawe wybroczyny zaniepokoiły jej mamę Elenę. Kobieta bardzo martwiła się o córkę i nawet w nocy postanowiła wstać, by sprawdzić, czy z dziewczynką jest wszystko w porządku. Zdenerwowała się bardzo, gdy zobaczyła, że poduszka, na której spała Helena jest zakrwawiona. Krew płynęła z ust, nosa i uszu dziewczynki.
    Rano Henryk Flores, ojciec Heleny, podoficer peruwiańskich Wojsk Lotniczych zawiózł córkę do wojskowego szpitala. Badanie krwi wykazało obniżony poziom płytek krwi, czego rezultatem była znacznie zmniejszona krzepliwość. Ponieważ stan dziewczynki był ciężki, rodzice zawieźli ją do szpitala w stolicy Peru - Limie.

   W stołecznym szpitalu dziewczynką zajęła się najpierw doktor Astete, a potem doktor Vargas. Ze względu na zagrożenie życia dziewczynka musiała pozostać na oddziale. Niestety, poziom płytek krwi wciąż spadał. Lekarze zdiagnozowali ciężką postać małopłytkowości samoistnej. Obawiano się, że dziewczynka w każdej chwili może umrzeć. Kiedy kolejne badania wykazały, że stan Heleny znów się pogorszył, lekarz dał dyżurującej przy jej łóżku Elenie obrazek z wizerunkiem Josemarii Escrivy. Choć kobieta nie wiedziała, kim jest przedstawiony na obrazku kapłan, od razu mu zaufała...

 
Helena Katty z Peru

    Fot. arch. Opus Dei

Liczba płytek gwałtownie wzrosła
    Na obrazku umieszczona była modlitwa. Pani Elena ciągle ją czytała, modliła się z wielką wiarą, prosząc Boga o życie i zdrowie dla swojej najstarszej córki. Dniem i nocą szturmowała Niebo... Obrazek wkładała także pod poduszkę, na której spoczywała głowa chorej. Choć bardzo się bała, ufała...

    Po pewnym czasie wykonano kolejne badania. Tym razem ich wynik był pomyślny. "Pani wiara uratowała dziewczynkę. Liczba płytek krwi wzrosła do 140 tysięcy. Proszę powiedzieć doktor Astate, że modlitwa z obrazka sprawiła cud" - stwierdził dr Vargas.

    Dlaczego lekarze uznali, że to, co się wydarzyło było cudem? Dlatego, że płytki krwi nie rosły powoli w górę, ale naraz pojawiło się ich aż 140 tysięcy. Dziewczynka nagle, niespodziewanie powróciła do zdrowia. Nie potrzebowała już leczenia. Nic wcześniej nie wskazywało, że coś takiego może się wydarzyć.

    Szczęśliwa mama przed wyjazdem do domu poszła w córką na Mszę św., by podziękować Bogu za uratowanie jej życia.

Pomógł bł. Escriva
    Cała rodzina Heleny jest przekonana o tym, że to właśnie modlitwa do nieznanego wcześniej orędownika w Niebie sprawiła cud. Nie ma dnia, by nie dziękowali mu za wstawiennictwo u Boga. Pani Elena, dzięki chorobie córki zrozumiała, że są na świecie wartości niematerialne, a w swoim sercu wciąż żywi wielką wdzięczność dla Josemarii Escrivy. Wielką czcicielką hiszpańskiego kapłana jest także sama Helena. Od czasu wyjścia ze szpitala zawsze ma przy sobie obrazek, który nazywa "cudownym".

    Oprac. Małgorzata Pabis (na podst. biuletynu Opus Dei)

  
  polecamy   Tygodnik Rodzin Katolickich ŹRÓDŁO Miesiecznik Rodzin Katolickich Nasza Arka Tygodnik Młodzieży Katolickiej DROGA DOMINIK - Tygodnik dla dzieci Tygodnik dla najmłodszych JAŚ Służba Życiu
© 2004 Kraków Wydawnictwo AZ sp. z o.o.
Grafika: Piotr Warisch; Webmasters: Jan i Wojciech Dulińscy
 
  nr 6
czerwiec
2007
 
 
   
   
Numer bieżący
 
Redakcja serdecznie dziękuje za pomoc w przygotowaniu numeru: ks. prałatowi Piotrowi Prieto, Andrzejowi Bolewskiemu oraz Józefowi Ginterowi z Opus Dei, Hubertowi Wołącewiczowi i innym dobrym ludziom z "Dobrego Magazynu" a także dr. hab. Andrzejowi Urbanikowi ze Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie.
 
 w numerze 
 
-Uświęcanie codzienności
-Ojciec wielkiego Dzieła
-"Poznałem świętego"
-Wyglądała jak trup
-Uleczone dłonie
-Stało się!
-"Cudowny" obrazek
-Wiara to nie kapelusz
-To musiał być cud
-Siła modlitwy i owoce dobrych czynów
-Modlitwa