Wiara to nie kapelusz
 
Z Opus Dei związana jest od kilku lat. Bardzo się zmieniła odkąd poznała nauczanie świętego ks. Josemarii Escrivy. - Odkryłam na nowo znaczenie sakramentu małżeństwa, a moja miłość do męża odżyła i nabrała świeżości. Przewartościowałam swoje życie, zaczęłam każdego dnia korzystać z sakramentów świętych, a Chrystus - jak ożywcza woda - wciąż mnie odmienia - wyznaje Barbara Mróz z Krakowa. Dziś każdego dnia nowych sił dodają jej słowa Pana Jezusa: "Nie zabraknie ci Mojej łaski".
    Dzieło Boże poznała sześć lat temu. Zachęcona przez koleżanki zaczęła przychodzić na dni skupienia. Wiele z tego, co usłyszała, wcielała w życie. - To były takie rady dnia codziennego. Nic wielkiego, a jednak bardzo mnie zmieniały - wyznaje pani Barbara, dodając, że po czterech latach uczestnictwa w spotkaniach zdecydowała się zostać członkiem Opus Dei, a tym samym przyjąć wszystkie zalecane przez Dzieło praktyki pobożności. - Pierwszy entuzjazm przerodził się w dojrzalsze podejście do wiary. Poczułam się odpowiedzialna za moje życie duchowe. Postanowiłam rozwijać je i pielęgnować - mówi.
 
Barbara Mróz z mężem Krzysztofem

    Fot. arch. dom. B. Mróz

Chrześcijanie przez okrągłą dobę
    Na początku 2000 roku pani Barbara była żoną i matką pięciorga dzieci. Była osobą wierzącą, ale - jak sama podkreśla - wiara nie przekładała się na jej życie codzienne. - Zawsze miałam jakieś zakamarki, miejsca, do których nie wpuszczałam Boga, gdzie wiara była mi nie na rękę, gdzie mówiłam "to moja decyzja, mój wybór" - wyjaśnia. - Dopiero, kiedy zetknęłam się z Opus Dei, ze św. Josemarią Escrivą, zrozumiałam, że "wiara to nie kapelusz, który po wejściu do domu zostawiamy w przedpokoju", że "chrześcijaninem jest się 24 godziny na dobę". Stopniowo, krok po kroku, dzięki wielkiej łasce Bożej, zmieniałam swoje życie. Największym odkryciem dla mnie było nowe spojrzenie na sakrament małżeństwa, a co się z tym wiąże, czystość małżeńską. Zaczęłam inaczej patrzeć i inaczej przeżywać swój związek z mężem. Zrozumiałam, że relacja, która nas łączy jest jedyna na świecie. Zobaczyłam, że ten sakrament jest drogą Boską. Doznałam uczucia ogromnej świeżości, takiej wiosny w jesieni.
Rewolucja w życiu
    Pani Barbara przyznaje, że dziś - pomimo wielu problemów - łatwiej jest jej żyć. W zmaganiu się z codziennym życiem pomaga codzienna Msza św., Różaniec, rozmyślanie, cotygodniowa spowiedź.

    - Każdego dnia znajduję czas na modlitwę, czyli rozmowę z Panem Bogiem. Osobiście doświadczam, że czas przeznaczony na modlitwę, czas przeznaczony dla Boga nie jest nigdy czasem straconym, tak naprawdę przeznaczamy go dla siebie samych, bo Bóg nie potrzebuje naszych modlitw, one są potrzebne nam. Dzięki modlitwie zdobywam potrzebny mi pokój, siły, radość, nie wpadam w popłoch, w aktywizm. Każdy czyn staram się ofiarować Bogu, wiedząc, że dobrze wykonana praca też jest modlitwą. W moim życiu dokonałam rewolucji, na pierwszym miejscu stawiając Boga. "Gdzie Bóg jest na pierwszym miejscu, tam wszystko jest na swoim miejscu". W ten sposób moje życie zyskuje inny wymiar. Muszę wyznać, że byłam kobietą o raczej liberalnych poglądach, dla której "służba" kłóciła się z wolnością, duża rodzina była w pewnym sensie zniewoleniem a na modlitwę wciąż brakowało czasu. Dzięki formacji w Opus Dei zrozumiałam, że wolność to odpowiedzialność, a szczęściem jest tylko Bóg, który objawia się w rodzinie, przyjaźni, pracy...

Bez frustracji
    - Dziś inaczej patrzę na swoją codzienną pracę, na rzeczy, które jako żona i matka muszę każdego dnia wykonać. Moje życie nie jest banalne, monotonne, ponieważ ma sens. Wiem, że osoby, które są wokół mnie, nie stanowią przeszkody, ale są po to, abym dzięki nim stała się lepsza. Uczę się dokonywać wyborów, nie tracę czasu na "kolorowe czasopisma", na nic nie dające programy telewizyjne, pustą rozrywkę. Zastanawiam się nad wydatkami i uczę się rezygnować z rzeczy, które nie są niezbędne. Myślę, że ukochałam codzienność i odczytuję to jako wielką łaskę. Przestałam pisać własny plan zbawienia, przyjmuję wolą Bożą, a Pan Bóg wciąż mnie zaskakuje.
W codzienności
    Początkowo z Opus Dei związana była tylko pani Barbara, jednak gdy odkryła, że formacja w Dziele przyniosła jej korzyść, postanowiła przyciągnąć innych. Zaczęła zachęcać najbliższych, aby i oni skorzystali z dobrej formacji. Niejedna modlitwa wypłynęła z serca pani Barbary w tej intencji. Ufała, a Bóg znalazł swój sposób. Do Opus Dei zaczęli chodzić najstarsi synowie, a po pewnym czasie mąż pani Barbary, pan Krzysztof. - Rodzina podobnie jak Opus Dei łączy ludzi o różnych, często bardzo odmiennych poglądach, ale to, co ma nas łączyć to miłość. Nasz dom odnalazł pokój, radość i szczęście. Wiemy, komu oddaliśmy go we władanie - podkreśla Barbara Mróz.
Cud na imię ma Antoś
    Małżonkowie opowiadając o swoim nowym życiu z uśmiechem mówią, że otrzymali od Boga kolejny cud, wielką łaskę. - Cztery lata temu urodził się nam syn Antoś. Dwie poprzednie ciąże były zagrożone, wymagałam opieki. Tymczasem to my opiekowaliśmy się umierającą mamą męża. Sytuacja była trudna. Prawie nie sypialiśmy, gotowi na każde wydarzenie. W kieszeni ściskałam środki rozkurczowe i różaniec. Miałam mnóstwo pytań do Boga - dlaczego daje życie i przeciwności? Na wiele pytań nie uzyskałam odpowiedzi, lecz wiem, że otrzymałam łaskę, aby sprostać trudnościom. Antoś urodził się zdrowy. Za tym wszystkim szło ogromne Boże błogosławieństwo - podkreśla szczęśliwa mama.
 
Krzysztof Mróz z dziećmi

    Fot. arch. dom. B. Mróz

Porządkowanie codzienności
    Członkowie Opus Dei mówią, że Dzieło uporządkowało ich codzienność. - Plan dnia pomaga lepiej rozłożyć zajęcia i znaleźć niezbędny czas na modlitwę, największą tajemnicę Opus Dei - mówi pani Barbara. Każdy członek Opus Dei, gdziekolwiek jest, modli się codziennie za innych członków Dzieła. - Ta modlitwa dodaje skrzydeł. Wiem, że codzienność nie zmieni się na lepsze, ale wiem jednocześnie, że moje życie może być lepsze. Chcemy codziennie podążać za Jezusem, a pomaga nam w tym Jego obietnica, że nigdy nie zabraknie nam Jego łaski.

    Małgorzata Pabis

  
  polecamy   Tygodnik Rodzin Katolickich ŹRÓDŁO Miesiecznik Rodzin Katolickich Nasza Arka Tygodnik Młodzieży Katolickiej DROGA DOMINIK - Tygodnik dla dzieci Tygodnik dla najmłodszych JAŚ Służba Życiu
© 2004 Kraków Wydawnictwo AZ sp. z o.o.
Grafika: Piotr Warisch; Webmasters: Jan i Wojciech Dulińscy
 
  nr 6
czerwiec
2007
 
 
   
   
Numer bieżący
 
Redakcja serdecznie dziękuje za pomoc w przygotowaniu numeru: ks. prałatowi Piotrowi Prieto, Andrzejowi Bolewskiemu oraz Józefowi Ginterowi z Opus Dei, Hubertowi Wołącewiczowi i innym dobrym ludziom z "Dobrego Magazynu" a także dr. hab. Andrzejowi Urbanikowi ze Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie.
 
 w numerze 
 
-Uświęcanie codzienności
-Ojciec wielkiego Dzieła
-"Poznałem świętego"
-Wyglądała jak trup
-Uleczone dłonie
-Stało się!
-"Cudowny" obrazek
-Wiara to nie kapelusz
-To musiał być cud
-Siła modlitwy i owoce dobrych czynów
-Modlitwa